22 marca 2017

O mruczeniu i warczeniu / WDiC #19





Dzierganie (klik)

Od jakiegoś czasu rozglądałam się za dawcą na kolejną porcję włóczki do kontynuacji pledu. Niestety pomimo głosowi rozsądku, nie powstrzymałam się i w końcu kupiłam sweter do sprucia. 

Kiedy zaczęłam pruć już czułam, że coś będzie nie tak. Przy pierwszym  motku okazało się, że nitka nie jest skręcona i bardzo łatwo się rwie. Nie przeszkodziło mi to w spruciu całego swetra. Wbrew logice myślałam(!), że przecież cały sweter ładnie trzymał formę, nitka nie wyglądała na tak bardzo mizerną jak okazała się być, więc jak to możliwe, że ona tak się rwie? Jakimś cudem nitka w trakcie prucia nie stała się mocniejsza, pomimo że starałam się wmówić sobie i jej, że właśnie tak się stanie. Co gorsza okazało się że jest stanowczo za cienka w stosunku do włóczki z pledu. Przez sekundę przebiegł mi przez myśl pomysł żeby skręcić 2 nitki. Na szczęście resztki mojego rozsądku podpowiedziały mi, że łudzenie się i naginanie rzeczywistości aż do tego stopnia tylko po to żeby nie poczuć, że wyrzuciłam w błoto te 8 złotych to już stanowczo zbyt wiele. Nie pozostało mi nic innego jak tylko powiedzieć sobie a nie mówiłam myślałam i powoli skierować się w stronę kosza na śmieci już nie tylko ze straconymi 8 złotymi ale jeszcze ze straconym na sprucie swetra czasu.



Czytanie

Pierwszy raz od bardzo dawna w moim życiu pojawia się czytanie w wersji papierowej - to znaczy czytanie jakiekolwiek inne niż czytanie blogów i artykułów w internecie. Odnowiłam kartę w bibliotece i rzuciłam się do półek. Zaczęłam gładko i prosto od pospolitych poradników.

Z książki Ellen Phillips Zwierzaki mają głos Poznaj sekretny język psów i kotów dowiecie się wielu ciekawych rzeczy m. in. do czego służą wibrysy, dlaczego lepiej być oschłym dla psa przy wychodzeniu z domu, czemu kot może zaklinować się w ciasnym przejściu i dlaczego karcenie zachęca do negatywnego zachowania.

Nawet się nie spodziewałam jak wiele wspólnego mają zachowania zwierząt z ludzkimi. Na przykład koty i psy zupełnie odmiennie postrzegają pewne zachowania. Możecie się domyślić, że wiąże się z tym wiele nieporozumień. Wyobraźcie sobie kota mruczącego z zadowolenia zbliżającego się żeby się połasić do psa, który mruczenia zupełni nie rozumie. Pies odczytuje je jako warczenie i oczywiście reaguje podobnie, tylko znacznie mniej przyjaźnie niż kot. 
Wydawało by się, że o ile zwierzęta mają ograniczone możliwości rozumienia i przystosowania się do odmiennych sposobów wyrażania emocji to ludzie nie powinni mieć z tym większego problemu. Weźmy na przykład kobietę wracającą do domu po wyjątkowo ciężkim dniu. Bardzo możliwe, że kiepsko zareaguje na propozycję wieczornego wyjścia, pomimo najlepszych chęci kota faceta. Bardzo możliwe, że kobieta nie odbierze tego mruczenia jako mruczenia. Możliwe, że sama zawarczy, bo bałagan w domu, bo śmieci nie wyniesione, bo naczynia niepozmywane, bo zakupy niezrobione. Do tego w pracy nie może warczeć na szefa, bo jak szef na nią zawarczy to już nie będzie za co karmy kupić. 
Niestety często okazuje się, że z szkodą dla siebie, warczy się tam gdzie można warczeć, a mruczy się tam gdzie zawarczeć po prostu nie można.

15 marca 2017

Motywacja do giganta - jak nie wpaść we własną pułapkę / wspólne dzierganie #18




Jak się spodziewacie godzina z dzierganiem raczej nie wyszła (naprawdę ktoś zadzwonił do drzwi) między innymi dlatego, że teraz piszę ten post. Możliwe, że potem zrobię i zjem obiad i czasoprzestrzeń zakrzywi się tak jak nigdy nie chce się zakrzywić kiedy jestem w pracy i w ciągu chwili miną 3 godziny. 

W trakcie robienia kolejnych oczek pledu mam bardzo wiele szans na bardzo wiele przemyśleń. Co zrobię na obiad, kiedy zrobię porządek w szafie albo kiedy wreszcie skończę robić to cholerstwo, do którego podchodziłam na początku z takim entuzjazmem. Tu pojawia się pewien problem.

Jak pielęgnować w sobie motywację do wielkich projektów przez cały czas ich trwania?
9 sposobów

Nie dołuj się
Cały czas pracuję nad zachowaniem motywacji do końca dziergania. Głównie polega to na tym, że staram się nie myśleć o ogromie pracy jaki jest przede mną  i to chyba pomaga. W gruncie rzeczy takie podejście przy każdej aktywności, która wymaga ode mnie dużo wysiłku oraz spędzenia nad nią chwili czasu znacząco ułatwia sprawę. Na przykład takie ćwiczenia na siłowni. Kiedy myślę o tym jak bardzo jestem zmęczona, patrzę na sekundnik i zauważam, że minęły dopiero 2 minuty mojej jazdy na rowerku to wszystkiego mi się odechciewa i czas płynie jeszcze wolniej.

Bądź robotem
Co się z tym wiąże - staram się działać automatycznie. Nie zastanawiać się czy jest sens siadać i zrobić jeden rząd skoro cały pled to trylion rzędów a czym jest jedna kropla wobec oceanu.

Szukaj zalet
Dlaczego duży projekt i wolne postępy wcale nie są czymś co powinno mnie demotywować? 1. Zawsze mam go pod ręką gdy przychodzi mi ochota na dzierganie - a ta przychodzi często. 2.Nie muszę wtedy na szybko wymyślać bezsensownego projektu tylko po to, żeby zająć ręce a potem pruć. Staram się znaleźć zalety. 3. Im szybciej skończysz ten motek, to szybciej będziesz musiała rozejrzeć się za następnym co oznacza - legalne zakupy! Już w trakcie dziergania możesz planować zakupy.

Dbaj o szybki sukces
Żeby tak bardzo się nie przerażać, rozbijam to zadanie na mniejsze, łatwiej i szybciej osiągalne cele. Może wydawać się to dziwne w kontekście dziergania, ale uwierzcie mi , wcale nie jest. Włączam np. serial i sprawdzam czy uda mi się zrobić np. 3 rzędy w czasie jego trwania (ok. 20 minut). Albo patrzę na zegarek i sprawdzam jak długo zajmuje mi zrobienie jednego rzędu i staram się ten rekord pobić. 

Ludzie nie robią rzeczy bez sensu*
Pewnie też nie zaszkodzi jak dobrze przemyślisz to co chcesz zrobić. Podobno ludzie nie mają motywacji i nie widzą sensu w robieniu rzeczy bez sensu. Przynajmniej nie tak długo ile trwa zrobienie ogromnego pledu. Nie zmienia to faktu, że zastanowienie się nad tym czy potrzebujesz 15 prostej chusty, może przynieść więcej korzyści niż bezmyślne robienie jej.

Myśl o efektach
Zwizualizuj sobie swój piękny nowy** pled na łóżku, zobacz to jak pięknie wpisuje się w aktualne wnętrzarskie trendy. Pomyśl jak świetnie będzie się prezentował na Instagramie i jak wiele lajków zdobędzie. To zawsze poprawi humor. W tym punkcie może kryć się jednak mała pułapka - od myślenia o efekcie finalnym do flustracji, że jeszcze tak daleko do końca jest całkiem niedaleko.

Skup się - na czymś innym
Nie przeżywaj, że wolno Ci idzie, że zrobiłaś tylko 1 rząd w ciągu 10 minut, że boli, że spaliłaś dopiero 5 kalorii na rowerku. Pomyśl o planach na wieczór, o tekście na nowy post, o tym co zrobisz jutro na obiad albo o czymkolwiek innym co zajmie twoją głowę na tyle mocno, że nie będziesz miała czasu na angażowanie się w punkt pierwszy. 

Dziergaj z Maknetą

Planuj kolekjny projekt
W ramach skupiania się na czymś innym, gdzieś w połowie prac kombinuj nowy projekt. Planuj z czego go zrobisz, z jakich kolorów włóczki, wreszcie planuj zakupy! Pamiętaj, że nie wolno Ci się zabrać za inny drutowy projekt zanim nie skończysz obecnego - jest to sposób Babyrudej. O planowaniu pracy przeczytacie już niedługo w innym wpisie.


**nie taki nowy, bo początek jest już całkiem stary

A jak tam Wasza motywacja do długodystansowych tworów? Odkładacie w połowie czy jakoś sobie radzicie?




1 lutego 2017

O dzierganiu i pisaniu / wspólne dzierganie #18



Maliny dziergają się dalej, idzie tak samo szybko jak ostatnio. Od tygodnia przybyło może ze 2 rzędy bąbli, na szczęście nie ma ich na dłoniach.  

Główną motywacją do publikowania dziś posta jest wspólnie dzierganie z Maknetą, dlatego nie będę zdziwiona, kiedy pomyślicie, że o niczym piszę.
W przeciwieństwie do ochoty na robienie na drutach, chęć do pisania nie jest we mnie czymś stale obecnym. Ciężko mi pisać kiedy nie mam pomysłu na tekst a wiem, że dziś środa i trzeba publikować. Najlepiej jest kiedy mogę się skupić i być w pisaniu na tyle, że kolejne zdania wynikają z poprzednich co niekoniecznie oznacza, że nie zbaczam z tematu. Porównałabym to do spontanicznego zwiedzania - wiem od czego zaczynam, ale pojęcia nie mam gdzie skończę. Czasem mam tylko ogólny zarys, kilka punktów zaczepienia. To co dzieje się między nimi ciężko przewidzieć. To, czy kolejny punkt w ogóle pojawi się w tekście, zależy od tego jak rozwinie się myśl po tym pierwszym. W efekcie często powstaje tekst zupełnie inny od zamierzonego, ale na szczęście nie piszę za pieniądze.

Z tym pisaniem to trochę tak jak z planowaniem czego to ja nie zrobię po powrocie do domu.
Wiem dokładnie co chciałabym zrobić, a na końcu siedzę przed laptopem i próbuję sklecić post nie zauważając, że w pokoju zrobiło się już ciemno.

. . .

Czas zrealizować choć raz w tym tygodniu godzinę z dzierganiem.

P.S. Jestem prawie pewna, że jak tylko usiądę zadzwoni telefon albo ktoś do drzwi.

26 stycznia 2017

Maliny na kocu / wspólne dzierganie #17


Zrobiłam trochę porządków we włóczkowych zapasach.

Tą włóczkę ze sprutego swetra z second handu już prawie sprzedałam, ale udało się ją odratować jej nie sprzedać. Chętny niestety był już mniej zadowolony, że ogłoszenie się dziwnie zdezaktualizowało. Jeszcze nie wiem na ile pledu wystarczy mi włóczki i zapału, puki co dzieję dalej. Idzie nawet szybciej i łatwiej niż się spodziewałam. Zastanawiam się co zrobię jeśli zdecyduje się na pełnowymiarowy pled, bo wtedy na pewno zabraknie mi włóczki (mam ok 1kg). Będę musiała skombinować coś w podobnym kolorze na środek, a brzegi zrobię z tej którą mam. Możliwe też, że spruję wszystko i wymyślę coś innego albo znowu wystawię na sprzedaż ;)

Korzystałam z tej instrukcji na maliny.
Podpinam się pod wspólne dzierganie z Maknetą.


8 stycznia 2017

W 5 krokach - jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia / wspólne dzierganie #16


 

Kiedy brakuje motywacji do szycia i pisania bloga, zawsze zostaje do poruszenia temat braku motywacji.

Pewnie świetnym pomysłem byłoby zatytułowanie tego wpisu "5 sposobów na przywrócenie bloga do życia" albo "5 sposobów na przywrócenie życia do szycia." W moim przypadku, najpierw musiałabym przywrócić maszynę do szycia do życia, co niestety wiąze ze sporym wydatkiem. Co do pisania, pewnie skończyłoby się na 5 poradach jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia. Taki właśnie stan nie do końca mi pasuje i z zazdrością patrzę na nowe zręcznie zredagowane wpisy i pięknie wyedytowane zdjęcia. Nawet jeśli zdarzy mi się coś napisać to ciągłe niezadowolenie i niekończące się dopieszczanie skutecznie zniechęci mnie do publikacji. Nie pomaga też porównywanie się z innymi, bo lepsze zdjęcia, bo szata graficzna, bo tekst ciekawszy a ja nie czaję wcale htmla i jak coś przestawię to na bank wszystko się nieodwracalnie pochrzani. Trzeba by jeszcze wspomnieć o mądrych wyróżnionych fragmentach tekstu na białym tle i w ramce. Szkoda tylko, że żadna czcionka nie pasuje a i mądrości ze świecą szukać. Świetnym sposobem na uniemożliwienie publikacji posta jest też odłożenie tekstu w połowie na dokończenie niewiadomokiedy. Jest bardziej niż pewne, że cała koncepcja i wena nie pojawią się już na zawołanie i post, jak wyrzut sumienia, zawiśnie w roboczych na wieki. Możliwe też, że roboczy post tak bardzo  się zdezaktualizuje, że uszyta/wydziergana rzecz będzie a) już za mała (optymistycznie: za duża), b) 3 razy przerobiona (z sukienki na spódnicę, ze spódnicy na torebkę, z torebki na etui), c) zdematerializowana czyli wyrzucona. Jestem niestety w stanie przypomnieć sobie kilka (kilkanaście?) takich postów a te nieszczęsne rzeczy dalej leża gdzieś upchnięte na wieczne niepokazanie i krzyczą z szafy jak nienakarmione zwierzątka.

Może pomożecie mi się z tym ogarnąć? Może sami macie takie zapomniane wyrzuty sumienia, których ani nie wyrzucacie ani nie kończycie? Może nie ma sensu marnować czasu i emocji na relikty przeszłości? Jak bezboleśnie rozprawić się z zapomnianą szyciową/dzierganą przeszłością? Bo przecież da się, prawda?


Jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia.


1. Bądź ciągle niezadowolona z efektów, dopieszczaj w nieskończoność.
2. Porównuj się z innymi, poświęć masę czasu na rozpamiętywanie dlaczego ty tak nie potrafisz. 
3. Odkładaj skończenie tekstu/projektu na nigdy - hoduj robocze posty w nieskończoność.
4. Nawet nie próbuj zrobić czegokolwiek.
5. Zostawiaj nieskończone rzeczy i nic z nimi nie rób, trać energię na niemyślenie o nich.

28 grudnia 2016

Dziergnie bez celu / wspólne dzierganie #15



Robienie na drutach nie musi mieć celu. Samo w sobie jest celem. To, że każde kolejne oczko schodzi z drutów równo i gładko a włóczka pięknie ślizga się po drutach, daje wystarczająco dużo satysfakcii. Tak dużo, że chcę robić jeszcze jedno i jeszcze jedno i kolejne. Kolejny rządek, kolejny kawałek i jeszcze lewą stronę, żeby skończyć na czysto na prawej i zaczynać od nowa. Co dziesięć dwa razem, lewa strona, co 9 dwa razem i czapka zaczyna się formować. Łapanie oczek, prucie, zaczynanie od nowa. Wspólne dzierganie u Maknety.


A kiedy coś nie wyjdzie, to nawet lepiej, że nie wyjdzie
Przynajmniej nie muszę się jeszcze smucić, tak jak wtedy, kiedy oglądam ostatni odcinek ulubionego serialu.



Próbuję wrócić do bloga po prawie 4 miesięcznej przerwie. 
Nie wiem czy się uda, bo najczęściej kończy się na myśleniu o tym co bym mogła napisać 
i planowaniu jakie zdjęcia mogłabym zrobić. 

A to niestety przypomina myślenie o ćwiczeniach siedząc z czekoladą w łóżku pod kołdrą.

Daleko do celu.